|
Gorąco zachęcamy do lektury wywiadu ze współwłaścicielem Wydawnictwa Muzycznego FOLK - Robertem Doroszem. Z rozmowy dowiecie się rzeczy, o których wydawnictwa muzyczne na co dzień mówią niechętnie - nam jednak udało się się przekonać Roberta to wyjawienia kilku ciekawostek.
Jeśli jesteście również ciekawi jakie plany muzyczne na przyszłość ma wydawnictwo FOLK i jakie płyty zamierza wydać w najbliższym czasie to ten wywiad jest obowiązkową lekturą każdego fana muzyki disco polo.
Witam serdecznie
Witaj dobry człowieku, witajcie czytelniczki i czytelnicy tegoż opowiadania. Na wstępie chciałbym podziękować za zaproszenie do tej rozmowy oraz za dotychczasową współpracę. Fanom Waszego portalu gratuluję wyboru (to dobra strona) oraz dziękuję za słowa uznania bądź krytyki, które odczytujemy w komentarzach do produktów oraz ewentualnych wydarzeń opisywanych przez Was dość systematycznie.
To ja dziękuję za przyjęcie zaproszenia i te miłe słowa. Jednak przechodząc do kokretów to wiem, że zawodowo jesteś dość długo związany z branżą muzyczną - nie tylko z wydawnictwem Folk, ale wcześniej również z wydawnictwem STD. Opowiedz proszę jak wyglądało kiedyś i obecnie Twoje życie zawodowe...
Nie wiem kto Ci powiedział o STD, ale faktycznie tak było. Zarówno ja jak i Andrzej (wspólnik) pracowaliśmy w tej zacnej kiedyś Firmie i cenimy sobie to co do pewnego momentu udało się stworzyć wspólnie z właścicielem. Jak to bardzo często bywa w pewnym momencie nasze drogi definitywnie się rozeszły. Wcześniej zanim zacząłem pracować w STD, a było to w kwietniu 94 roku, również "pracowałem" z muzyką. Jednakże było to jeszcze coś innego :-).
Nie da się porównać pracy dla STD i dla Folka, to dwie całkowicie inne firmy. Wspólne jest tylko to, że zajmują się muzyką. Reszta to 100% różnic. Folk jest nasz, mój i Andrzeja, a co za tym idzie to jest podstawowa i najważniejsza różnica. Różnica ta generuje kolejne i tak dalej i tak dalej. Jest nam tu dobrze, że choć są tacy, którzy jakoś próbują przeszkadzać :-))
Natomiast przez ostatnie lata razem z Andrzejem skupiliście się jedynie na rozwoju wydawnictwa Folk. Jak długo istnieje już Wasze wydawnictwo?
W przyszłym roku stuknie nam pierwsze 10 lat – chyba nawet w styczniu. Dekada. Jak to brzmi :-) To były bardzo ciekawe lata. Raz lepiej, raz gorzej ale zawsze do przodu. Spotkaliśmy masę ciekawych ludzi. To bardzo ważne aby czerpać to co się da od mądrzejszych od siebie, bardziej doświadczonych. Nie można uważać, że wszystko wie się najlepiej i we wszystkim jest się najlepszym. Trochę samokrytyki nikomu nie zaszkodzi.
Niestety spotkaliśmy też jednego oszołoma z Sosnowca, który oszukał wiele firm. Na szczęście wygraliśmy sprawę w sądzie i jakoś to wszystko toczy się w dobrym kierunku. Powoli gatunek takich ewidentnych oszustów sam się wyeliminował i to dobrze wróży. Polska pod tym względem jest fenomenem na skalę światową. U nas długi odzyskuje się dłużej niż w Mozambiku czy Rumunii nie wspominając już o krajach członkowskich UE. Przy tej okazji uczulam również zespoły i firmy na jednego "zacnego jegomościa" z Krakowa, który jak się przedstawia jest DJ'em i współpracuje z ogólnopolskim tygodnikiem z programem telewizyjnym :-)))) [duża dawka śmiechu]. Przesympatyczny krętacz :-) Chyba założymy forum do wymiany informacji o „idiotach” w tej branży :-)) Pewno miałoby powodzenie :-))
Pełna nazwa wydawnictwa brzmi "Wydawnictwo Muzyczne Agencja Koncertowa Folk s.c". Czy to znaczy, że zajmujecie się również organizacją koncertów?
Nazwa w najbliższym czasie zostanie okrojona z członu "Agencja Koncertowa". Niebawem przenosimy się do nowej siedziby a co za tym idzie zmieniamy adres itp itp. To dobry moment na wyprostowanie wszelkich spraw papierkowych, między innymi również Agencji Koncertowej.
Nie zajmujemy się koncertami jako takimi. W swoim czasie zrobiłem masę dużych koncertów. Teraz nie mam na to po prostu czasu. Jako Folk natomiast skupiamy się na Wydawnictwie. Zespoły mogą liczyć na to, iż jeśli ktokolwiek z organizatorów zgłosi się do nas z konkretnym zapytaniem zostanie przekierowany bezpośrednio do zespołu - obojętnie z jakiej firmy. Może zaistnieć hipotetyczna sytuacja, że ktoś zachce kapele z Firmy Ryszarda czy Pawła (Hit'n'Hot) – wówczas jeśli mamy namiar też go udostępnimy. Kapele muszą grać, jest to ich dochód, reklama i wszystko co z tym związane. Podajemy namiary koncertowe na poligrafii płyty i wychodzimy z założenia, że nasze pośrednictwo jest zbędne. Nie musimy zarabiać na tym, wystarczy że ludzie z nami współpracujący (zespoły) mają granie. Może kiedyś wrócimy do robienia imprez, lecz na dzień dzisiejszy po prostu odpuszczamy. Nie da się robić wszystkiego na raz, a nawet jeśli się da to nie zawsze trzeba.
Jakiś czas temu podjęliście decyzję aby poważnie zaangażować się wydawanie płyt z muzyką disco polo. Z perspektywy czasu uważasz, że to była dobra decyzja?
Stricte disco polo zajmujemy się od kilku lat, jako pierwsi po tak długiej przerwie (po upadku Disco Relax i DP Live) wydaliśmy Gale Chodnikowe, Cygańskie Disco Polo itp. Zarówno wtedy jak i dzisiaj, uważaliśmy i uważamy dalej przygodę z disco polo jako rozszerzenie katalogu i wprowadzenie do obrotu płyt, które mają szanse powodzenia, które "coś" w sobie mają.
Nasz katalog w chwili obecnej wraz z tematami, które są w przygotowaniu to 240 płyt CD i mniej więcej tyle samo kaset audio. Są wśród nich płyty z muzyką biesiadną, dla dzieci, kolekcja gwiazd (Eleni, Majewska, Frąckowiak itp) jak i disco polo. Uważamy, że zamykanie się na jeden konkretny gatunek muzyczny nie jest rozsądne i dlatego też nasza oferta jest dość szeroka. Dopóki współpraca z ludźmi tworzącymi tego typu muzykę jest owocna, zapewne będziemy to robili, natomiast równolegle produkujemy również inne płyty.
Zajmujemy się również produkcją i wyłączną dystrybucją płyt dla tych, którzy z jakichś powodów nie chcą sprzedawać licencji na materiał. Szanujemy to i w miarę możliwości pomagamy. Dotyczy to zarówno samych zespołów jak i firm, które z jakichś powodów nie są w stanie ponieść kosztów produkcji i dystrybucji, czy też wiedzą, że w zakresie dystrybucji nie są w stanie sobie poradzić.
Na zaufanie odbiorców hurtowych pracuje się wiele wiele lat. Tego nie da się załatwić z dnia na dzień, nawet mając bardzo dobry materiał. To współpraca dwustronna, która choć prowadzona w przyjacielskiej atmosferze, pociąga za sobą konkretne zobowiązania.
W ostatnim czasie wydaliście płyty tak znanych wykonawców jak Etna, Marcin Siegieńczuk czy Time. Trudno jest obecnie o przyciągnięcie do siebie nowych zespołów i wykonawców?
To jest ciężkie pytanie. Zależy co się chce zrobić. Wiele zespołów ma gigantyczny potencjał w tego typu muzyce, natomiast mają również pewne „naleciałości” z tytułu sposobu pracy wydawnictw, z którymi niegdyś się wiązały. To są najczęściej przesympatyczni ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia jak można produkować płyty, co za tym się kryje, jakie są uwarunkowania prawne itp itp itp. Staramy się to wszystko tłumaczyć i robimy to uczciwie.
Część zespołów czy też solistów nie ma zielonego pojęcia co to jest „cover”, jakie obowiązki są związane z tym aby cover mógł w sposób prawidłowy funkcjonować itp. Często zdarza się, że wykonawcy podsyłają ewidentni nie swoje utwory z dopisanym polskim tekstem nie wspominając o tym kto jest oryginalnym kompozytorem i autorem. Czasem bardzo długo trzeba danemu wykonawcy tłumaczyć, co wolno czego nie wolno i skąd to się bierze. Jedni to rozumieją inni natomiast są jak ściana.
Przykro nam patrzeć jak kapele były oszukiwane przez różnych ludzi. Nie podaje tu konkretnych nazw zespołów czy też nazwisk, w ogólności jest tak, że jeśli nie ma rozmowy pomiędzy wydawcą a zespołem to taka współpraca nie ma sensu. Istnieje przysłowie „nie masz niewolnika za pracownika” czy jakoś tak. Pewne rzeczy robimy lepiej pewne gorzej. Kapela wybiera firmę w pewnym sensie na czuja bądź z przekazu od znajomych. Jeśli trafia do nas to na początku możemy zagwarantować uczciwe postawienie spraw. Co można, czego się nie robi i tak dalej. Niektórzy dzwonią do nas i na dzień dobry pytają "za ile, kiedy itp". Z takimi nie chcemy rozmawiać. Pieniądze są ważne, ale najważniejsze jest to aby się w ogóle na początku spróbować dogadać. Kwestie finansowe, które interesują obydwie strony, można omówić wtedy, kiedy obydwie strony w ogóle będą chciały cokolwiek ze sobą robić. Jeśli mamy "kupować" kapele tylko dlatego że jest "do kupienia" to nie ma to sensu.
O zespoły jest bardzo trudno - o zespoły o pewnej jakości. O takiej jakości, która pozwala na rozpoczęcie rozmowy. Od pewnego czasu większość młodych kapel to kolejne klony boys-u itp. Tak naprawdę gdyby nie wokal można byłoby twierdzić, że to ciągle to samo. Staramy się podawać ludziom coś co jest chociażby w jakiejś części inne. Dobrym przykładem jest nieco zapomniany zespół Nazir. Super ludzie, fajne aranże, i to co ich odróżnia - wokal. Wokal niespotykany, z cygańskimi naleciałościami, akcentem itp. To całkowicie odmienny styl disco polo. Powinienem tu wspomnieć o pozostałych wydających u nas kapel ale miejsca na to nie ma. Każdego z nich szanujemy za coś innego, ale wszystkich łącznie za to, że są normalnymi fajnymi młodymi ludźmi z którymi miło jest pracować.
Jestem przekonany, że nie będziemy szli na ilość. W przygotowaniu mamy kilka fajnych płyt, które w chwili obecnej się "obrabiają". Myślę, że to będą ciekawe propozycje. Oczywiście to nasze subiektywne zdanie, jednakże w związku z tym, że to nasza firma, to mamy do niego pełne prawo.
Jeszcze jedno. Zespoły mocno zraziły się do wydawców, firm, które proponują lub proponowały system wynagrodzeń opartych na "procencie od sprzedaży", bądź po prostu na jakiejś kwocie od każdego egzemplarza mówiąc obrazowo. Takie podejście firm w dawnych latach rodziło masę nieporozumień, niedomówień itp. Na szczęście z tego co wiem teraz nie ma takich rozliczeń. Zespół umawia się na konkretne warunki czy to finansowe czy jakiekolwiek inne. Jeśli się zgadza to znaczy, że dany układ mu pasuje. Ryzyko niepowodzenia bądź ewentualny sukces spoczywa wówczas na wydawcy. Jest to w moim przekonaniu uczciwe. Jak widać zespoły to zauważyły i stąd masowe wędrówki kapel po firmach, bądź nawet sprzedaż licencji bez prawa do wyłączności kilku firmom równocześnie. Dużo się dzieje w tym temacie a to tylko początek. Myślę, że słuchacze DP winni to docenić.
Czy inne wydawnictwa muzyczne te bardziej znane jak Green Star, Ryszard Music czy Hit'n'hot a także te dopiero wchodzące na rynek tego gatunku muzycznego jak Popparazzi czy Sun Music - traktujecie jako konkurencję?
Konkurencja to najzdrowsza rzecz w całym tym zamieszaniu. Każdy kto zajmuje się podobną działalnością siła rzeczy jest w pewnym sensie konkurentem. Nasz stosunek do naszych konkurentów nie jest taki sam. Z większością znamy się osobiście od wielu wielu lat, utrzymujemy częste i bardzo poprawne kontakty. Z niektórymi wręcz bardzo się lubimy. Niechaj tak pozostanie. Co do nowych jak chociażby Sun Music Julka to wiemy jak jest im ciężko startować od zera i szanujemy to. O niektórych nie ma sensu wspominać. Takie życie :-) Ludzie niezależnie czym się zajmują zawsze powinni zostać ludźmi... Nawet w sytuacjach spornych (czasem takowe się zdarzają między firmami) cywilizowane jednostki mają na stanie takie coś jak e-mail, telefon itp. Dzwonimy, piszemy, rozmawiamy i wszystko jest ok. Szkoda, że nie ze wszystkimi tak się da :-)
Wracając do konkurencji. Jeszcze nie dawno jej nie było, było szaro buro i ponuro. Teraz niemalże co tydzień jest coś nowego. Ludzie mogą wybierać, przebierać, psioczyć, wydziwiać. Mają możliwość zmieszać z błotem czy też zachwalać masę fonogramów. Jeszcze nie dawno nie mieli takiej możliwości. W przypadku dominacji jednej, dwóch firm rynek jest po prostu nieciekawy. Gdyby nie było wielu firm, wielu płyt, wielu kapel, nie byłoby zapewne i tego portalu jak i również tego wywiadu. Do wywiadu musiałbym namówić samego siebie i samemu przygotować pytania. Może nawet sam bym się skrytykował czy pochwalił :-)
Ja już wiem, albumy jakich zespołów disco polo ukażą się nakładem wydawnictwa Folk w najbliższym czasie i muszę powiedzieć, że zrobiło to na mnie spore wrażenie [śmiech]. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić choć nazwy tych zespołów, z którymi rozmowy są ją zakończone...?
Nie. Przykro mi ale nie mamy w zwyczaju szeroko chwalić dnia przed zachodem słońca. To prawda, że wiele ciekawych nazw niebawem wyda u nas swoje krążki. Będą to kapele zarówno starsze jak i nowsze :-).
Jedynym z wielu krążków które możemy zapowiedzieć na najbliższe tygodnie będzie typowo weselny album w wykonaniu Marka Szurpika i Kasi Kownackiej, na codzień tworzących zespół Time. Grupa Preludium nagrała przy współpracy z Jankiem Bańkowskim i kilkoma innymi osobami naprawdę doskonałą płytę - to również niebawem. Z innej półki gatunkowej na pewno będą wciąż bardzo popularne cygańskie tematy Bogdana Trojanka & Terne Roma, Don Vasyla. Powoli szykujemy dzięki współpracy fan clubu i Polskiego Radia Łódź, płytę Krystyny Giżowskiej itp itp. Jest tego masa. Równolegle ukazują się u nas płyty z muzyką ludową czy też bardzo popularną muzyką taneczną ale taką bardziej dancingową a nie z mocnym bitem.
...a znane są już jakieś konkretne daty premier tych albumów?
Wszystko co nowe - przynajmniej w znacznej większości wydamy po Nowym Roku. Nie chcemy brać udziału w jakimś chorym wyścigu, który odbywa się co roku na przełomie Listopada i Grudnia, gdzie wszyscy licząc na święta Bożego Narodzenia chcą wydać co się da i ile się da :-) My podchodzimy do tego bardziej na spokojnie, może też dlatego że mamy co sprzedawać również w tym okresie.
Są jakieś albumy, które wydaliście pod szyldem "Folk", z których jesteście szczególnie dumni?
Dumni to my możemy być z własnych dzieci. W przypadku produktu jakim jest krążek z muzyczną zawartością możemy mówić o zadowoleniu czy innych przymiotnikach na tym poziomie. Oczywiście czasem jest tak, że nad jakąś płytą pracuje się długo, pomysł goni pomysł itp, a potem bach - krążek nie przyjął się. Innym razem mamy świadomość, że w naszym przekonaniu jeszcze raz należałoby się zastanowić czy to wogle wydawać, a potem inny rodzaj bach - sprzedaje się extra :-) Nigdy nie ma pewności. Czasem jest zadowolenie, czasem jest radość, że udało się trafić w to co ludzie chcą, a czasem jest "do następnego krążka" :-)
Duże zadowolenie przyniosło nam wprowadzenie na rynek serii "Kolekcja Gwiazd" z niekwestionowanymi gwiazdami polskiej muzyki rozrywkowej. Również seria "Przeboje polskich dancingów" jest taką naszą perełką. Z nurtu disco polo najbardziej zadowoleni jesteśmy z faktu, że zespoły z którymi coś robimy nagrały fajne płyty i że są to ludzie z którymi warto coś robić. Jedne płyty mają lepsze wyniki inne mają gorsze, jednakże zawsze tak było, jest i będzie.
Dla nas najważniejszy jest człowiek. Co mi z tego, że ktoś będzie miał super materiał, jeśli z jakichś przyczyn nie będziemy się w stanie porozumieć. Tu wielkie podziękowania dla naszego wieloletniego przyjaciela – Janka Bańkowskiego. Wielokrotnie bywało tak, że dzwonimy do niego i pytamy: „...Co to za człowiek z zespołu X czy Y, normalny, jest sens z nim rozmawiać ???...” Itp. Ciężko jet znaleźć drugą tak fantastyczną osobę jak Jaśko, która ma w sobie tyle uczciwości i po prostu takiego zwykłego dobra.
Załóżmy, że założyłem swój zespół muzyczny, wymyśliłem nazwę, nagrałem utwory na płytę i chciałbym wydać te utwory na krążku w wydawnictwie Folk. Jest w ogóle taka możliwość? I jak wygląda wydanie i produkcja albumu z "technicznego punktu widzenia" krok po kroku?
To załóżmy, że jak będziesz miał ten zespół to wpadnij do nas i pogadamy :-))) Z grubsza droga jest długa, lecz nie taka długa jak by się ludzkości wydawało. Zasadę mamy taką, że nie rozmawiamy z zespołami o wirtualnym materiale. Aby o czymś mówić musimy to usłyszeć. W innym przypadku nie ma to żadnego sensu, to jak kupowanie kota w worku. Tak czy inaczej zapewniam, że jeśli spotykamy się z jakimś zespołem to mamy dla niego czas, nie spieszymy się na następne spotkanie itp.
Raz zdarzyło się podczas spotkania z Impulsem, że był pośpiech ale uprzedzaliśmy o tym wcześniej a druga strona również miała mało czasu. Poza tym jednym przypadkiem rozmowa może trwać baaaardzo długo. Chodzi o to aby wyjaśnić sobie wszystko w miarę możliwości za pierwszym podejściem. Potem to już tylko trzymanie się przyjętych zasad i kosmetyka.
Jest jeszcze coś. Nie zawsze rozmowa prowadzi do porozumienia, z róznych powodów. Fajne jest to, że są tacy ludzie jak chociażby przykład Karola Pietrzaka – choć oczywiście nie tylko. Nie porozumieliśmy się w temacie płyty Mega Dance. Nasze stanowiska nie były w stanie się w żaden sposób pokryć. Karol wydał krążek gdzie indziej, jednakże nadal mamy doskonały kontakt, rozmawiamy i jest sympatycznie.
Wiele zespołów wychodzi z założenia, że jeśli z kimś się nie dogadają to trzeba na tym kimś powiesić wszystkie psy. Tak było przez długie lata. Każdy na każdym wieszał co się da. Teraz się to zmienia. To dobrze. Dobrze również dla samych zespołów. Czym mniej będzie w nich zawiści i jakiejś chorej zazdrości wobec siebie tym lepiej.
W zeszłym miesiącu rozmawialiśmy również z Ryszardem Szwecem - właścicielem wydawnictwa Ryszard Music. Ryszard zapytany o stosunek do umieszczania nowych utworów w wersji mp3 w Internecie zgodził się ze stwierdzeniem, iż jest to okradanie zarówno wydawnictwa jak i artystów. Jakie jest Wasze stanowisko co do umieszczanie utworów z waszych płyt w Internecie?
Pozdrowienia dla Rysia. Jeśli Ryszard miał na myśli umieszczanie utworów przez osoby do tego nieupoważnione, czyli po prostu przez złodziei to zgadzam się jak najbardziej. W chwili obecnej mamy takowe sytuacje, że krążek wychodzący do hurtu w poniedziałek, we wtorek wisi już „zripowany” w sieci. Szkoda słów. Dziecinada. Nie wiem jakie jest wytłumaczenie tych ludzi, bo przecież nie cena płyty z disco polo. W przypadku koncernów typu bmg, sony itp ludziska zawsze mówili, że płyty są drogie, bardzo drogie. To ich nie uprawniało do kradzieży, lecz wytłumaczenie jakieś było. W przypadku naszych płyt, Folka, Pawła z Hit'n'Hot, Ryśka z Ryszard Music czy nawet nowych Julka z Sun Music itp ceny płyt w detalu u producenta nie przekraczają 16 -18 zł przy nowych pozycjach disco polo, natomiast około 13 zł przy innych produkcjach ! Ludzie kochani czy to jest wyśrubowana cena? To jest pewien styl życia, chęć zaimponowania, że ma się coś szybko i tak dalej. Zdajemy sobie sprawę,
zresztą było to tutaj gdzieś poruszane, że aby kupić kilka płyt różnych kapel z różnych firm trzeba kilka razy zapłacić za przesyłkę w różnych sklepach. Od dłuższego czasu wszystko co najatrakcyjniejsze wieszamy u nas na "Tanich Płytach". Problem znika, przesyłka jest jedna. Na dzień dzisiejszy można tam kupić towar wszystkich firm zajmujących się disco polo i dance. Nie wszystkie płyty są umieszczone na głównej stronie, lecz jest tam wyszukiwarka która pomoże w odnalezieniu tego co potrzeba. Jest również wyszukiwarka „po nazwie firmy”. Myślę, że za jakiś czas to zaowocuje. Ludzkość musi się przekonać a to trochę trwa.
Ostatnio na łamach DiscoPortalu rozgorzała dyskusja na temat najnowszej pozycji w katalogu wydawnictwa FOLK. Chodzi oczywiście o składankę "Mężu, żono i teściowo - Disco Polo & Dance". Wiele osób nie było usatysfakcjonowanych faktem, iż na składankach wydawane są utwory, które od dawna dostępne są w Internecie. Wiem, że zapoznałeś się ze wszystkimi komentatarzami dotyczącymi tej płyty - mógłyś się do nich ustosunkować?
Mówiąc ogólnikowo, każdy ma prawo do swego zdania. Podobne wypowiedzi miały miejsce w przypadku składanki "To tylko miłość", którą wydaliśmy około miesiąc temu (może ciut wcześniej). Wiele osób miało podobny zarzut. Prawda jest taka, że jest to w tej chwili jedna z najlepiej sprzedających się składanek.
Pisałem to już w komentarzach, lecz powtórzę i tutaj (z grubsza). Żyjemy w wielomilionowym kraju, nie wszyscy mają dostęp do sieci, nie wszyscy bacznie śledzą losy wydawanych płyt, porównują je ze sobą itp. My najlepiej wiemy ile danej płyty się sprzedaje, które utwory rozeszły się w takim nakładzie, że nie warto ich już dalej prezentować. Na dzień dzisiejszy jest tak, że to klient wymusza pewno zachowania wydawnictwa. Jak długo będzie popyt na składanki takie jak prezentujemy, tak długo będziemy je robili. Nigdy nie da się zadowolić wszystkich. Jedni chcą "starego dobrego” DP, inni chcą czegoś ambitniejszego, jeszcze inni jak np. Marco Van DJ odżegnują się wręcz od starych tematów. Każdy ma do tego prawo i szacunek dla niego.
Jednakże trzeba wziąć pod uwagę też inne zdania. Podejście do klienta to nic innego jak wzięcie pod uwagę również jego opinii. Gdybyśmy nie brali tego pod uwagę, zapewne nasze płyty nie byłyby kupowane. Niestety powtarzam to, nie da się zaspokoić wszystkich. Jeśli ktoś pragnie mocniejszych bitów może nabyć płyty Hit'n'Hota, mają w swej ofercie masę muzyki dance a nawet różne odmiany techno. My postawiliśmy na delikatniejszą ciut starszą odmianę disco polo, bardziej zbliżoną do tego co się robiło kiedyś i naprawdę nie powinno nam się z tego tytułu robić zarzutów.
Poziom sprzedaży albumów autorskich poszczególnych kapel, zarówno u nas jak i naszych znajomych jest daleko inny niż każdy z nas by tego chciał, czy nawet czego można byłoby się spodziewać. Albumy autorskie po prostu sprzedają się naprawdę bardzo przeciętnie. Poza kilkoma zespołami o baaaaaardzo mocno ugruntowanej pozycji, pozostałe to naprawdę znikoma sprzedaż. W tej sytuacji my wydawcy (prawie wszyscy wydawcy !) uważamy, iż skoro jakaś płyta danego zespołu sprzedała się ot tak sobie, to utwory te winny znajdować się na składankach, które z racji urozmaicenia mają większą siłę przebicia. Jest to korzyść dla wszystkich. To tak w skrócie. Temat jest długi ale nie na "monolog" tylko na szerszą dyskusję.
Jakie macie plany na przyszłość jeśli chodzi o rozwój wydawnictwa?
Planów jest masa. Na razie kończymy przygotowania do przeprowadzki do nowej siedziby. Równolegle zwykła codzienna praca oraz szykowanie nowych tematów do wydania. Jest tego troszkę - zapewniam :-) W głowach mamy wiele.
Dziękuje za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Ja również dziękuje i pozdrawiam. Dodam tylko, że od dawna śledzę Wasze strony i jestem pod wrażeniem pewnego rodzaju konsekwencji w tym co robicie. Jestem przekonany, że wiele fajnych rzeczy przed Wami. Najważniejszy jest obiektywizm. Choć współpracujecie z wieloma firmami nikt nie jest faworyzowany, przynajmniej tego nie widać. To dobre, bo uczciwe podejście zarówno w stosunku do firm jak i do Waszych użytkowników, że się tak wyrażę. To kiedyś zaprocentuje. Zawsze tak jest. Zdrówka życzę wszystkim czytającym tę opowieść w imieniu swoim i Andrzeja.
Autor: orzech
|