Cześć Robert !
Witam Ciebie oraz Czytelników.
Opowiedz na początek jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
To była bardzo ciekawa historia. Gdy miałem 7 lat dostałem od rodziców coś, co wówczas przed 20 laty nazywano komputerem – Commodore C64. Używając go bardzo szybko zamieniłem gry na prymitywne programiki do wytwarzania dźwięków. Jeden z takich programów zamieniał klawiaturę komputera na klawiaturę, na której w prymitywny sposób można było odgrywać melodie. Moja rodzina szybko zauważyła talent i słucha muzyczny 7-letniego brzdąca i posłała mnie na prywatne lekcje pianina. Później była szkoła muzyczna. Od dziecka również interesowałem się elektroniką. Mikstura tych obu pasji zaowocowała zamiłowaniem do technik studyjnych, nagrywania, programowania syntezatorów itd, itd. Jako 13 latek zacząłem na pożyczonym sprzęcie robić aranżacje-playbacki dla zespołów weselnych z mojej okolicy, potem robiłem to na zlecenia firm trudniących się sprzedażą takich aranżacji i tak w wieku 16 lat dorobiłem się instrumentu który kosztował prawie tyle co nowy Fiat 126p No a dalej się potoczyło jakoś – było kilka zespołów, potem od 2003 roku tworzyłem jako Groove Factory czego efektem była jakże popularna „Fantazja 2005 rmx” czy utwór nagrany w duecie z East Clubbers – Russian. Po rozpadzie składu Groove Factory w 2005 roku postanowiłem powrócić do swojego pierwotnego pseudonimu DJ Velu. Z tego okresu pochodził przebój- remix wyprodukowany dla zespołu Sumptuastic – „Teraz Już Wiesz”, który to był promowany w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych.
Co się dzieje z Zespołem Max, z którym nagrałeś świetne piosenki, m. in. „Dla Ciebie cały świat”.
Czy zespół jeszcze istnieje?
Były duże plany jednak brak czasu nie pozwolił mi kontynuować tego projektu i niestety, ale Max już nie istnieje. Być może kolega Przemek, który tworzył ze mną ten skład zechce kontynuować projekt, ale ja już na pewno do niego nie będę wracał. Chociaż jak to się mówi – „Nigdy nie mów Nigdy”
Znany jesteś z wielu produkcji. Współpracujesz z czołówką polski artystów muzyki Disco Polo & Dance. Czy planujesz wydanie autorskiej płyty?
To prawda – większość mojej pracy to zlecenia dla innych artystów, jestem przede wszystkim producentem muzycznym aczkolwiek nie daję o sobie zapomnieć i przynajmniej, co kwartał można usłyszeć jakąś moją autorską propozycję lub w duecie z innym wykonawcą. Jeśli chodzi o płytę to ja robię swoje – nie spieszę się z wydaniem swojego albumu. Bardziej na tym albumie zależy mojemu wydawcy, który bardzo we mnie wierzy, co oczywiście jest bardzo miłe! To On mnie dosyć mocno mobilizuje – ja wychodzę z założenia, że pomału będę robił dobre produkcje a jak już się nazbiera to wtedy zbierze się to na jeden krążek i tak powstanie album.
Jak ocenisz dzisiejszą sytuacje na rynku muzycznym? Szerzące się piractwo, z którym nikt nie walczy nie napawa optymizmem na przyszłość..
To bardzo trudne pytanie, tak samo jak trudny jest obecnie rynek muzyczny. Walka z piractwem istnieje! Jednak jest ona zbyt mało skuteczna. Myślę, że duże firmy fonograficzne przespały najważniejszy moment popularyzacji Internetu, popularyzacji domowych nagrywarek CD/DVD. I zamiast iść z modą i techniką do przodu tworząc nowe instrumenty sprzedaży fonografii, jak zwykli idioci postanowili walczyć z tym wszystkim – oczywiście bezskutecznie. To walka z wiatrakami. Jeśli spojrzymy na nasz rodzimy rynek sprawa jest nieco bardziej zagmatwana, bo jak wytłumaczyć fakt, że zespoły często same przed premierą na CD udostępniają swoje nagrania w Internecie? Jak wytłumaczyć piratowanie płyty, której cena w przypadku disco polo nie przekracza 20 zł? Ludzie! Przecież to jest praca wielu osób! Wiele nieprzespanych nocy, Należy się szacunek dla tych ludzi i poświęcenie 4 piw na kupno oryginalnej CD chyba nie jest czymś niemożliwym? I do tego dochodzi frajda ładnej kolekcji na półce. Płytę można wziąć do ręki, poczytać okładkę, zobaczyć, kto skomponował, kto zaaranżował itd.!, Ale dziś jest mentalność, że normalnością jest ukraść z Internetu a jak ktoś kupi i ma oryginał na CD to patrzy się na niego jak na dziwaka! Trzeba mieć świadomość, że jeśli kochamy naszą muzykę i chcemy by ona się rozwijała, była na coraz lepszym poziomie, by miała szansę przedostać się do dużych mediów takich ja TV to potrzeba na to pieniędzy, jeśli będziemy okradać artystów i wydawców nigdy się to nie uda! Piraci! Zabijacie muzykę, zabijacie to, co kochacie!
Skąd pseudo VELU ??
Nazywam się Robert Krużyński vel Kruszewski, – więc od tego łącznika w nazwisku vel powstało dawno temu Velu – już w podstawówce tak do mnie mówiono. A jeśli chodzi o DJ to dawniej zajmowałem się

również DJką, ale to stare dzieje – jednak ten DJ pozostał do dziś i chyba tak szybko się go nie pozbędę <śmiech>
Czym zajmujesz się oprócz muzyki?
Hmmmm może to dziwne, ale wszystko, co robię zawodowo i dla przyjemności na ogół jest związane tylko z muzyką. To moja praca, moja pasja i mój sposób na życie.
Jak już wcześniej wspomniałem współpracowałeś z wieloma Zespołami. Jak się ów współpraca układała?
Nie mnie trzeba o to pytać tylko wykonawców, z którymi współpracowałem. Ale wnioskując po tym, że zawsze wracają po kolejne produkcje myślę, że nie jest tak źle! Traktuję swoich klientów bardzo osobiście – nie chcę być jak sprzedawca w hipermarkecie tylko raczej przyjacielem, ponieważ w dobrej przyjacielskiej atmosferze można osiągnąć lepsze efekty a chyba o to chodzi przy produkcji muzyki! Czasem bywają zgrzyty, ale z tego, co wiem problem dotyczy wszystkich producentów – chodzi oczywiście o terminy – zespoły często nie rozumieją, że na dobry „numer” trzeba poczekać wszak nie jesteśmy automatami do aranżowania czy komponowania a ludźmi – artystami – bywają dni a nawet tygodnie, że człowiek jest jakby z papieru – nic do niego nie trafia, wszystko, co by chciał zagrać nie brzmi – muzyka to bardzo subtelna sprawa i trzeba mieć po prostu wenę. I nie można nas poganiać, bo pisząc „na siłę” na pewno nie osiągniemy sukcesu a przynajmniej ładnej piosenki.
Piotr Kiełczykowski [VanFire], Marek Borkowski [Marco Van DJ] to w pracy Twoja konkurencja, a prywatnie przyjaźnicie się ?
Może z zewnątrz wygląda to na konkurencję, ale to taka umowna konkurencja! Codziennością jest, że sobie pomagamy – np. napiszę fragment aranżacji, ale potrzebuję świeżego spojrzenia na moją pracę i wysyłam to do kolegi po fachu by ocenił jak brzmi, co potrzeba zmienić itd. Oczywiście system działa w dwie strony – do mnie też często koledzy podsyłają swoją pracę bym ja się wypowiedział i podpowiedział. Piotr VanFire, Marek Marco Van DJ, Rafał Sky Dee Joy, Robert Balcerzak, Wojtek JamBoxx, czy Janek Bańkowski to moi dobrzy koledzy. Staramy się sobie pomagać, bo wiadomo, że razem można więcej. Mimo, że nie widujemy się zbyt często, bo każdy z nas mieszka w innej części kraju to na co dzień utrzymujemy bardzo bliskie kontakty przez Internet.
Uważasz, że serwisy rozpowszechniające muzykę DISCO POLO, przyczyniają się do jej „rozkwitu” ?
Jak najbardziej. Muzyka Disco Polo na dzień dzisiejszy promuje się tylko i wyłącznie przez takie portale. Jestem jak najbardziej zwolennikiem takiej formy, jednak jestem przeciwnikiem umieszczania nagrań MP3 na tych stronach. Chyba, że zespół nagrał piosenkę z zamiarem rozpowszechnienia jej przez Internet za darmo to wtedy ok. Jestem zwolennikiem natomiast propagowania zakupów oryginalnych płyt CD – Myślę, że każdy wydawca wyrazi zgodę na prezentację takiej kompilacji na stronie portalu i nawet zamieszczenie półminutowych próbek utworów, które można znaleźć na danym krążku – do tego dodać zdjęcie okładki – to będzie świetna forma promocji. Jednak umieszczanie całych albumów czy piosenek na stronie WWW bądź linków do pobrania uważam za zwykłą kradzież. I wraz z kilkoma zaznajomionymi zespołami, które poważnie traktują to, co robią postanowiliśmy, że wszelkie takie incydenty będziemy osobiście zgłaszać do służb, które zajmują się windykacją należności za sprzedaż utworów MP3.
Co łączy Cię z zespołem Drossel?
Nasza współpraca zaczęła się niespełna rok temu – wtedy Tomek zapukał do moich drzwi i poprosił mnie o wyprodukowanie kilku piosenek, które miał ambicje wydać na CD. Nasza współpraca okazała się strzałem w dziesiątkę – potrafiliśmy się porozumieć bez słów jeśli chodzi o to co chcieliśmy osiągnąć w nagraniu, „nasze brzmienie” Tomek i Krzysztof to bardzo zdolni muzycy – jedni ze zdolniejszych jakich znam w nurcie DP – Tomek jest świetnym wokalistą oraz pisze melodie, Krzysztof pisze teksty i niesamowicie gra na perkusji, ja tworzę aranżacje oraz nagrywam chłopaków. W ciągu kilku miesięcy wyprodukowaliśmy pierwszy album, który ku zaskoczeniu wielu osób z branży odnosi duże sukcesy – płyty sprzedają się jak ciepłe bułeczki – Pomimo, że nazwa Drossel jeszcze niewielu cokolwiek mówi to piosenki można niemalże wszędzie gdzie można usłyszeć muzykę disco polo. Tworząc tę płytę jako cel postanowiliśmy sobie ładną melodykę, naturalnie brzmiące wokale bez zbędnych komputerów dużo autorskich kompozycji oraz lekkie niemniej profesjonalne aranżacje i wykonanie. Trzeba też powiedzieć, że jestem Managerem zespołu Drossel ponieważ wierzę w potencjał tego zespołu! Znam rynek a oni dopiero zaczynają – nie mógłbym spać spokojnie, wiedząc, że ktoś wykorzystuje ich talent troszcząc się tylko i wyłącznie o własną kieszeń. Ja nie mam ambicji na tym zarobić – chcę stworzyć coś wielkiego – mam nadzieję, że razem z Krzysztofem, Tomkiem i naszym wydawcą nam się to uda! Zachęcamy również do zakupu płyty Drossel – Daj na luz. W tajemnicy dodam, że właśnie rozpoczynamy pracę nad kolejnym krążkiem który ukaże się wczesną wiosną 2009.
Powiedz na koniec jak można się z Tobą skontaktować?
Wszelkie dane można znaleźć na stronie www.velu.pl oraz pod numerem telefonu (+48) 791-395-275
Dziękuje Ci za wywiad. Miło się z Tobą rozmawiało !
Również dziękuję serdecznie i gorąco pozdrawiam