|
Rozdział 1. Debiut
Historia, którą wam opowiem jest jedną z wielu historii zapisanych na tej ziemi przez marzenia młodych ludzi mających wspólną pasję i dążących do osiągnięcia własnego celu oraz zmiany świata własnymi marzeniami. Ta opowieść mogła się wydarzyć tylko w połowie lat 90-tych, w okresie największej popularności muzyki disco polo, który ogarnął małe wsie i wielkie miasta całej Polski.Czterech nastoletnich chłopaków z jednej podbiałostockiej wsi, słuchając w radiu Listy przebojów muzyki disco polo oraz oglądając legendarne Disco Polo Live na Polsacie prawie dla każdego nastoletniego fana muzyki disco polo skrycie marzyło o założeniu własnego zespołu.
Grzesiek, Jarek, Andrzej oraz Piotrek uczyli się w ósmej klasie jednej z wiejskich podstawówek.W długie jesienne i zimowe wieczory spotykali się razem w piwnicy dużego domu Andrzeja i wspólnie muzykowali. Tani, stary sprzęt zakupili w komisie elektronicznym w pobliskim miasteczku.Ćwiczyli znane numery disco polo najczęściej grane na tamtejszych zabawach czy festynach.Łączyło ich jedno wspólne granie i oni wszyscy po cichu marzyli o wielkiej sławie i pieniądzach, której szczytem marzeń byłoby wydanie kasety z ich własnymi autorskimi numerami w znanej białostockiej firmie Gold Star.
Każdy z chłopaków był umuzykalniony od wczesnych lat dzieciństwa. Grzesiek świetnie grał na basie a do tego ładnie śpiewał oraz po cichu pisał własne piosenki. Andrzej wspaniale grał na klawiszach i świetnie się znał na elektronice i akustyce a w zespole komponował wspaniałe aranżacje do ich utworów. Za to Jarek dobrze śpiewał i świetnie grał na gitarze elektrycznej ,często wymyślając najtrudniejsze partie w utworach.On też zapełniał szuflady własnymi piosenkami. Nie zapominajmy także o Piotrku wspaniałym perkusiście a także cichym menadżerze całej grupy. Ćwicząc znane numery chłopcy wprawiali się w grę ale coraz częściej przynosili na próby własne kompozycje, skrzętnie zapisane teksty w grubych zeszytach.Jednak nie znali nut a same lekcje muzyki w pobliskiej podstawówce nie wystarczały do zagłębienia profesjonalnych tajników wiedzy muzycznej,dlatego za zebrane oszczędności chłopcy postanowili kupić wspólny magnetofon i ćwicząc własne numery nagrywać je na kasety aby zachować rytm i brzmienie muzyki na taśmie. Jakość nie była zadowaląjąca ale zawsze to coś aby udokumentować starania zespołu do perfekcji.
Oglądając programy disco polo w TV wspólnie marzyli o karierze i sławie, złotych i platynowych płytach a także o masach koncertów i piszczących fankach, które z zachwytu wieszają się im na szyję. Piotrek jako ukryty menadżer grupy, jeżdżąc z chłopakami na zabawy aby się pobawić w miarę możliwości starał się zdobywać kontakty, poznając koncertach inne zespoły występujące w pobliskim klubie "Galaktyka". Jednak nie każdy interesował się karierą młodych chłopaków, choć cała wieś wiedziała,że chłopcy coś tam grają w piwnicy.
Przyszedł letni czas a tutaj pewnego razu zadzwoniła do Piotrka pewna pani z Urzędu Gminy , gdyż słyszała,że "coś gracie i jesteście mi potrzebni bo będzie festyn ludowy a nie ma zespołu w gminie, który zagra" i dała chłopakom kilka dni do zastanowienia w celu podjęcia decyzji w sprawie zagrania na wiejskim festynie. Piotrek przekazał tę wiadomość swoim kolegom z zespołu, którzy na początku kręcili nosem gdyż jak to można im, discopolowcom grać razem z wiejskimi kapelami ludowymi i "robić z siebie wioskę". Piotrek wreszcie przekonał kolegów,że to jest niebywała szansa zaistnienia ich chociaż w najbliższym środowisku i ostatecznie chłopaki zdecydowali się,że za miesiąc zagrają na festynie z okazji obchodów święta gminy. Chłopaki wzięli się porządnie do roboty i zaczęli po letnich nocach ćwiczyć piosenki gdyż koledzy postanowili zagrać kilka własnych numerów. Jednak doszli też do wniosku,że muszą mieć własną nazwę i zaczęli usilnie poszukiwać tego jednego słowa. "Fanatic, Acord, Boys, Fanatic?"- zapytał Grzesiek "Nie ,Boys ,Fanatic,Akcent, Accord"Nie,oni już są" - zauważył Piotrek - to musi być oryginalne słowo określa naszą muzykę"."Chłopaki - Romantic! my przecież gramy romantyczne piosenki o miłości!"- krzyknął z entuzjazmem Jarek. "Kupione!"- potwierdził Piotrek.
Czas nieubłagalnie leciał aż wreszcie przyszedł czas festynu a także ich występu. Po żmudnych występach wiejskich twórczyń ludowych śpiewających stare wiejskie pieśni chłopaki wyszli na scenę odpalili sprzęt a tu... nic. Cisza. Nawalił sprzęt nagłośnieniowy. "Co tu robić?"- myśli Piotrek - "lipa".Jednak okazało się,że na występ przyjechał także zespół Spectrum grający po weselach a także okolicznych zabawach i dyskotekach. Ba,nawet Piotrek słyszał plotkę,że Spectrum ma wydawać własną kasetę w Gold Star. Konferansjer zapowiedział przerwę, w której odbyły się zawody ekip strażackich a chłopaki poszli rozmawiać z liderem zespołu Spectrum, Mirkiem Żdanukiem.
Nie była to łatwa rozmowa a lider zespołu nie uległ prośbie chłopakom a przez co chłopaki doświadczyli braku pomocy od kolegów z branży. Później grał zespół Spectrum a przy ich przebojach "Moja Magda", "Baw się mała, baw" czy "Wakacji czas" tańczyła nie tylko okoliczna młodzież ale także starsi mieszkańcy gminy.Na występie głośno piszczały młode dziewczyny .Chłopaki tylko z zazdrością przyglądali się jak ich rywale porwali do tańca młodą publikę , znudzoną do tej pory występami starszych pań. "My jeszcze wam pokażemy!" - zacisnął pięść Piotrek. Mieli się pakować jak tu podeszła do nich ta sama pani z Urzędu Gminy co proponowała im występ na festynie."Czemu się pakujecie?""Sprzęt nam padł"- powiedział Andrzej. "Poczekajcie". Po paru minutach zjawił się dyrektor Gminnego Domu z propozycją pożyczenia na występ nagłośnienia ze szkoły. Po udanym występie Spectrum i licznych bisach ludzie zaczęli się rozchodzić ale na scenę wyszedł konferansjer imprezy "Mili państwo proszę się nie rozchodzić. Przed wami jako ostatni zespół wystąpią młody chłopcy z Topolan, którzy zagrają wam kilka numerów, które zapewne znacie. Przed wami Romantic!"- głośno zapowiedział prowadzący imprezę.
Tak na dobre chłopaki wyszli pierwszy raz w życiu na scenę i nic nie zostaje do ukrycia,że mieli ogromną tremę a szczególnie to,że mieli zagrać na żywo, a nie z playbacku jak uczyniła grupa przed nimi. Chłopaki ustawiwszy sprzęt na scenie zagrali jakąś balladę. Grając zauważyli,że publiczność się nudzi więc kolejnym numerem był popularny wtedy hit "Wolność", który bardziej zadowolił publiczność. Kolejne utwory były coraz żywsze więc chłopaki widząc jak się bawi publiczność skusili się zagrać parę własnych numerów wyćwiczonych na tę okazję.Najbardziej się bawiła publiczność przy kawałku "Kochaj mnie gorąco", który porwał do tańca te same młode dziewczyny, które szalały przy występie Spectrum tym razem one głośno wiwatowały "Ro-man-tic,Ro-man-tic".Kończył się czas występu zespołu lecz skandująca publiczność złożona w większości nastolatek domagała się dalszej zabawy więc występ przedłużono. Chłopaki nie zauważyli jak już dawno zaszło słońce a na placu na festynie zapalono światł a oni wciąż grali, gdyż to zgromadzeni ludzie domagali się od nich ciągłych bisów i coraz to nowych piosenek. A oni spełniali życzenia aż wreszcie przyszedł czas na koniec.
Po występie schodząc ze sceny oni zobaczyli jak podszedł do nich lider Spectrum. "Fajnie chłopaki graliście" , "A dziękuję ,bez waszego sprzętu też świetnie radzimy!"Odparł Piotrek. Zdano był lekko zmieszany lecz nie odstępował od zespołu."A propos waszej własnej nutki to moglibyście ją dla mnie odsprzedać?"- muzyk złożył podstępną propozycję. "Chciałbyś, lepiej sam wymyśl coś oryginalnego.My w odróżnieniu od was nie gramy couverów zza wschodniej granicy! - odparł ze złością Andrzej. "Ej,ej pyskaty jeszcze pożałujesz i sam przyjdziesz do mnie!"- przemówił ze złości wokalista zespołu Spectrum i poszedł w stronę swoich kolegów."Chłopaki,odwaliliście kawał niezłej roboty!"- z tymi radosnymi słowy podszedł do nich sam wójt - Mam nadzieję,że i za rok zagracie".Wójt uścisnął dłonie wszystkim członkom zespołu. "A my chcemy autografów. No nie dziewczyny?"- niespodziewanie zespół otoczył wianuszek młodych fanek."Ale my nie jesteśmy znani i nie rozdajemy..." - burknął pod nosem Grzesiek,"Dobra,stary nie marudź"- przerwał mu Jarek- "Momencik dziewczyny.Dla wszystkich wystarczy"- dodał Piotrek, który rozdawał fankom kilka kaset nagranych w piwnicy z ich własnymi numerami. "No to fajnie nam poszło jak na początek" - podsumował występ Piotrek kiedy cały zespół jechał busem z gminnego miasteczka Wólka do ich rodzinnych Topolan. "Yhy" przytaknęli chórem wszyscy członkowie składu Romantic. "I autografy były"- uśmiechnął się Jarek.
A bus pędził naprzód, przez rodzinne pola i lasy, które coraz bardziej rozjaśniały się w promieniach wschodzącego słońca. Budził się nowy dzień, nowa nadzieja,wiara, nowa przyszłość jaka była w zasięgu ręki czterech przyjaciół...
autor:Javar
|